ETYKIETY

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 marca 2014

Magia brwi

Witajcie ;)

Już jakiś czas zabieram się do tego by napisać post na temat brwi.
Dlaczego? Bo są one BARDZO ważne w makijażu.

Zazwyczaj skupiamy się na makijażu oczu a niestety często wiele z nas zapomina o brwiach. Czasami nie potrafimy docenić ich roli w naszym wyglądzie a przecież makijaż bez ładnie podkreślonych brwi jest jak obraz bez ramy. Brwi są właśnie taką ramą dla naszych oczu, potrafią wyostrzyć nasze spojrzenie, zmienić je, sprawić by było łagodniejsze lub bardziej drapieżne. Mogą również zmienić wyraz twarzy... mogą odmłodzić lub postarzyć... upiększyć lub oszpecić - dlatego warto poświęcić im parę chwil!

A. REGULACJA BRWI


Nie jestem ekspertem od brwi i wszystko o czym będę pisać jest tylko powielaniem powszechnie uznanych kanonów oraz szczyptą moich osobistych przemyśleń w tym temacie ale postaram się uzupełnić waszą wiedzę o kilka rad, które wynikają z mojego doświadczenia w pielęgnacji brwi. Pierwszą i najważniejszą rzeczą o której musicie pamiętać to to aby brwi nie były zbyt krzaczaste, ani zbyt cieniutkie! W obu przypadkach wygląda to bardzo źle, uwierzcie mi na słowo. Poszperałam troszkę w sieci i posłużę się przykładami, które tam znalazłam...
Jeśli ktoś uważa, że tak wyregulowane brwi są ładne to niestety jest w błędzie. Do tego kreska czarną kredką i wyglądamy jak gorąca 90-cio letnia pudernica -  ale człowiek uczy się na błędach. Ja również z wielkich krzaczastych brwi, które postanowiłam pewnego dnia wyregulować, w początkach moich zmagań, zrobiłam śmieszne paseczki i dopiero po jakimś czasie, przeglądając zdjęcia z wakacji zauważyłam jak się wtedy oszpecałam... i cóż z tego, że makijaż miałam zazwyczaj piękny, skoro i tak uwaga większości osób skupiała się na moich "wyskubańcach" które niszczyły cały efekt :/
A zobaczcie co tutaj znalazłam  hahaha :) =>


No i wszystko jasne ;)

Tak więc na początek kilka podstawowych wiadomości, które każda z Was posiadać powinna jeśli zdecyduje się na regulację brwi...


Już wszystko tłumaczę :)
Aby wyznaczyć klasyczny kształt naszym brwiom potrzebny nam będzie patyczek (może być ołówek lub pędzelek do makijażu :P ) 

1. Przykładamy jeden koniec patyczka do skrzydełka nosa a drugi koniec kierujemy do wewnętrznego kącika oka (tak jak na rysunku - pionowy patyczek) - w tym miejscu powinien zaczynać się nasz łuk brwiowy. Tak samo wyznaczamy ten punkt na drugim oku. Między tymi punktami nie powinno być włosków, wszystkie powinny być usunięte, gdyż są tam zbędne

2. Teraz przykładamy jeden koniec patyczka do skrzydełka nosa a drugi koniec kierujemy w stronę źrenicy ale nie przechodzi on przez środek źrenicy tylko 'muska' jej zewnętrzną część - i tak wyznaczamy najwyższy punkt brwi

3. I na koniec przykładamy jeden koniec patyczka do skrzydełka nosa a drugi kierujemy w stronę zewnętrznej części oka - w tym miejscu powinien zakończyć się nasz łuk brwiowy. Jeżeli jest on za długi - wyrywamy włoski wystające poza wyznaczony punkt. Jeśli jest on za krótki - musimy go dorysować, ale o tym później


Teraz kolejna zasada - usuwamy włoski od dołu, od strony oka a nie czoła! Oko wyda się wtedy większe i przede wszystkim będzie nam łatwiej zachować ładny łuk. Nie wiem czy kiedykolwiek przyglądaliście się swoim brwiom ale włoski naturalnie same układają się w bardzo korzystny dla naszej twarzy łuk, tak więc wystarczy wyskubać kilka za nisko położonych włosków i zaczynając od wewnętrznej strony brwi wyrywać kolejno włoski z ich naturalnym biegiem. Na początku ostrożnie, lepiej powtórzyć czynność za jakiś czas i dopracować łuk niż wyskubać za dużo bo często włosy mogą nigdy nie odrosnąć! Ja sama po swoich ekscesach z brwiami mam kilka luk, które już chyba nigdy się nie zapełnią :( Ale człowiek na błędach się uczy...

Jeśli wydaje się Wam to zbyt trudne to szczerze polecam wizytę u kosmetyczki! Koszt takiego zabiegu jest na prawdę niewielki a specjalistka wykona ten zabieg poprawnie i nada naszym brwiom najlepszy kształt. A później już z górki - tylko pielęgnować efekt jaki udało się uzyskać kosmetyczce i nie dopuszczać do zarastania i zanikania łuku. Wystarczy raz na dwa/trzy dni wyskubać parę włosków, które zaburzają nam efekt i rosną poza linią brwi. Pamiętajcie, że raz dobrze wyregulowane brwi jest dużo łatwiej utrzymać niż nadać im kształt z 'krzaczastych chaszczy' ;) 

No dobrze ale co jeśli TO już się stało? Wyskubałyśmy za dużo :( Ojej, krzyk słychać w całym bloku i w domkach jednorodzinnych alejkę dalej :P CO ROBIĆ????
Po pierwsze należy wyrzucić pęsetę do kosza, albo oddać przyjaciółce - żeby nie kusiła! Bo my kobiety lubimy swoje zrobić i prędzej czy później najdą nas myśli aby coś tam może poprawić? :P NIE! Trzy miesiące kary za zachłanność w wyrywaniu brwi i mamy nowe krzaczki z których można już uformować piękne brwi. Wiem, że dla niektórych to bardzo długo ale uwierzcie mi - warto! Dla późniejszych efektów - WARTO! Dacie rade!
  • Brwi depilujemy zgodnie z ich wzrostem!
  • Przed depilacją brwi można przyłożyć do ich kostkę lodu. Dlaczego? Obkurczymy w ten sposób naczynia krwionośne i zmniejszymy ból przy wyrywaniu włosków
  • Aby lepiej widzieć jak układają się brwi warto je wcześniej przeczesać
  • Bardzo ważne przy depilacji jest odpowiednie oświetlenie
  • Zbyt krzaczaste brwi sprawią wrażenie zaniedbanej twarzy, zbyt cienkie będą wyglądać groteskowo 
  • Ostatnio modne stały się gęste i grube brwi - nie przesadzajmy jednak za bardzo z nieładem

Brwi a kształt twarzy

twarz owalna - możemy zostawić naturalny rysunek brwi, jeśli układa się on w w kształt łagodnego łuku (niemal półokrąg). Powinny być cieńsze na końcach.
twarz okrągła - najlepsze są brwi o kształcie lekkiego trójkąta (nigdy okrągłe!), ponieważ optycznie nieco wydłużają buzię.
twarz podłużna - najlepsze sa szerokie brwi, wygięte w delikatny łuk. Powinny być niemal proste, ale na końcach jednak lekko muszą opadać w dół.
twarz trójkątna - szerokie czoło wyda się węższe, jeśli odpowiednio wymodelujemy brwi. Powinny unosić się lekko ku górze przy końcach.

Oczywiście nie chodzi o ślepe trzymanie się wyżej wymienionych reguł. Najważniejsze jest to aby brwi ładnie komponowały się z całą naszą twarzą, oczami (gdyż są ich ramą) oraz były dopełnieniem całego makijażu ;)

Dopracuj szczegóły ;)

Jeżeli brwi są już wydepilowane warto popracować teraz nad włoskami rosnącymi na utworzonym przez nas łuku
  • warto wykonać hennę brwi. UWAGA! Najlepiej dzień po regulacji aby w miejscach wyrwanych włosków nie osiadła henna i nie zrobiła szpecących kropeczek! Po hennie łuk będzie się wydawał dużo bardziej wyraźny - bardziej wyraziste spojrzenie! Pamiętajmy jednak o dobrym doborze koloru brwi 
  • jeżeli niektóre włoski przy dotykaniu twarzy są zbyt długie i zaburzają łuk, warto je przyciąć
  • Najbardziej zewnętrzną część brwi depilujemy najostrożniej! Włoski znajdujące się pod nią muszą być absolutnie usunięte. Zawsze po depilacji sprawdź tę część twarzy gdyż niechciane włoski mogą zepsuć cały efekt!
  • Stosuj odżywki na brwi - one również tego potrzebują. Nie musisz wydawać fortuny na drogeryjne specyfiki. Wystarczy co jakiś czas nałożyć na nie mieszankę zrobioną w domu (tanie składniki dostępne w aptekach lub sklepach zielarskich - olejek rycynowy + ampułka z witamina E) starczy na wieeeele aplikacji i nie szarpnie nas po kieszeni ;)
  • Przy mocniejszych makijażach POMALUJ RÓWNIEŻ BRWI! Jak to zrobić? Jak ja to robię? O tym będzie kolejny post, tak więc cierpliwości ;)

    A póki co zapraszam na mojego funpage na facebooku => Anaflower make-up (klik) ;)

sobota, 1 marca 2014

KOHL i makijaż z wykorzystaniem tego kosmetyku :)

Witajcie ;)

Dzisiaj makijaż z wykorzystaniem kosmetyku jakim jest KOHL i kilka słów o tym produkcie :)

Dzisiejszy makijaż jest niezwykle łatwy w wykonaniu a przy tym świetnie podkreśla spojrzenie. Niebieski cień będzie szczególnie korzystnie prezentował się u osób o ciemnych oczach (piwne, brązowe). Jednak aby złamać stereotypy, że niebieski cień nie pasuje niebieskookim postanowiłam wykonać go dla Was na sobie. Należy jedynie dobrze podkreślić oczy i uzyskać możliwie największy kontrast ( u mnie te efekt stworzył kohl i czarny eyeliner)


KROK PO KROKU:
1. podkład, puder, bronzer
2. niebieski błyszczący cień - na całą powiekę górną i dolną
3. czarna kreska eyelinerem
4. Kohl na linii wodnej
5. Czarny tusz
6. Błyszczyk

I to wszystko  Bez cieniowania, kombinowania, szybki i łatwy - dla każdego! Intensywny kolor nie pozwoli przejść obok Was obojętnie i będzie widoczny nawet u osób noszących okulary 

ZAPRASZAM również na mój profil na facebooku (Anaflower Make-up) => https://www.facebook.com/pages/Anaflower-Make-up/360621207391835?fref=ts 

A teraz kilka słów o tym kosmetyku:


Ja swój KOHL zamawiałam ze strony =>  http://skarbymaroka.pl/
Polecam gorąco! Szybka przesyłka a do tego dostałam jeszcze kilka gratisów, które przetestuję w najbliższym czasie i opowiem Wam o nich ;)

Kohl który zamówiłam to produkt w proszku (widoczny na zdjęciu powyżej). Aktualna cena na stronie to 10zl (promocja). W opakowaniu znajduje się buteleczka z produktem oraz dołączona jest specjalna szpatułka do aplikacji i ulotka. Kosmetyk ma dziwny zapach, jakby... starego mebla? Ale absolutnie nie przeszkadza mi to, gdyż zaraz po aplikacji zapach ulatnia się. Jak go aplikuję? Zdejmuję koreczek i szpatułką nabieram niewielką ilość produktu. Następnie aplikuję go na linię wodną oka. Efekt widoczny jest od razu. Bardzo ładnie się rozkłada na linii a kolor jest niezwykle intensywny. Przy aplikacji może towarzyszyć Wam uczucie lekkiego chłodu. Nie martwcie się, to normalne. Kohl oprócz właściwości upiększających ma również za zadanie zamknięcie naczynek krwionośnych, delikatne wybielenie białka oka a dodatkowo zapobiega powstawaniu chorób okolic oczu takich jak np jęczmień. Dla mnie efekt chłodzenia jest niezwykle przyjemny :) Użyłam go już kilka razy przed napisaniem recenzji i przyznam, że jest bardzo trwały ;) Cieszę się, że zamówiłam go, gdyż słyszałam o nim wiele dobrego i myślę, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce.

Na stronie skarbymaroka.pl znajdziecie taki opis tego produktu:
(dla leniuszków kopiuję i zachęcam do odwiedzenia strony => http://skarbymaroka.pl/arabski-kohl/37-arabski-kohl-do-oczu-w-proszku.html)

Z pewnością niejedna kobieta patrzyła z zafascynowaniem na twarz arabskich kobiet, głębię ich spojrzenia i czarująca magię oczu...
Osobiscie, zastanawiałam się gdzie tkwi ten urok ...??
Dopiero będąc w Maroku odkryłam wiele tajników tej orientalnej urody. Kobiety w Maroku stawiaja na naturę i naturalne kosmetyki ! Jakie to ważne zwłaszcza, że tam, mają dostęp do naprawdę tak poszukiwanych u nas naturalnych produktów. Mówi sie , ze oczy są zwierciadłem duszy :-) Zgadzam się ! I chyba...ba ! a a nawet zwłaszcza powinno się o nie szczególnie dbać
Wybierając sie 9 lat temu pierwszy raz do Maroka , pytałam osoby które wcześniej juz zwiedziły ten kraj na co tak naprawde warto zwrócic uwagę. Oprócz olejku arganowego i innych naturalnych kosmetyków kobiety polecały mi abym koniecznie zaopatrzyła się w kredke do oczu składajacą sie tylko ziołowych składników.
Dopiero na miejscu okazało się iż jednym z tajnków piękna arabskich kobiet to używanie na codzień kosmetyku o nazwie KOHL
KOHL - charakteryzuje sie tym, iż zawiera w sobie wyselekcjonowane mieszanki ziół tak dobrane , ze nie tylko służą do upiększania oczu , ale również naturalnie je pielęgnują. Dlatego szczególnie polecam je kobietom , które maja wszelakiego rodzaju alergie skórne i nie mogą używać chemicznych kosmetyków. Zamyka naczynka krwionośne w oku, dzięki czemu białka robią się śnieżno białe, uwydatnia kolor tęczówki. Zwykła kredka zawiera w swoim składzie ołów i rtęć. Kohl stosowany jest w krajach arabskich, aby zapobiec takim chorobom oczu, jak jaglica (trachoma, zapalenie oczu) czy stany zapalne spojówek. stosuje sie drobinkę pyłku!
Najważniejsze: patyczek który jest pod nakrętka khola na początku dokładnie otrzepuję, bo i tak zawsze pozostaje czarna końcówka - na dzień: rysuję tym patyczkiem kreskę wewnątrz oka - na wieczór: po otrzepaniu patyczka rysuję kreskę jak powyżej, potem zamykam oko i jeszcze raz powtarzam rysowanie tyle że z zamkniętym okiem, potem poruszam gałką oczną, żeby ,,piasek" osadził się na górze i dole oka.
Nakładając  kohl w proszku może wystąpić delikatne łzawienie oka z  odczuciem orzeżwienia .
Jest to naturalny proces spowodowany oczyszczeniem oka.
RADA:Warto posiadać kohl w tekiej postaci , nawet w domowej apteczce.W przypadku wystąpienie takich objawów jak zapalenie spojówek czy jęczmień na powiece- okaże się znakomitym panaceum na tego typu dolegliwości

środa, 5 lutego 2014

Jak malować usta? Jak używać konturówki? Jak dobrać kolor pomadki? Jak przedłużyć trwałość makijażu? Jak powiększyć usta?

Witajcie ;)

Usta – duże, małe, wydatne, namiętne, szerokie, wąskie… niezależnie od tego jakie są, zawsze są wyjątkowe i warto o nie dbać. Warto również podkreślać je w makijażu gdyż umiejętnie pomalowane potrafią doprawdy zachwycać. Panujący obecnie trend na usta w kolorze nude jest zrozumiały z racji celebrowania w ostatnich latach makijażu tzw. Make up „no make up”, czyli makijaż opierający się głównie na bardzo dobrym zatuszowaniu niedoskonałości cery i korygowaniu rysów twarzy, oraz umiejętnym użyciu naturalnych kolorów, głównie brązów, beży i szarości dla uzyskania zamierzonego efektu sprawiającego wrażenie lekkiego i bardzo subtelnego. Niestety moda ta spotykana na ulicach często przeobraża się w przesadne malowanie ust na trupioblady kolor lub tez traktowanie ust korektorem, co absolutnie nie ma nic wspólnego z makijażem no make up. Nawet w takim makijażu usta NIE MOGĄ zlewać się ze skóra, bo po prostu znikają, a nie o to chodzi. Chodzi o to aby delikatnie je podkreślić zachowując ich naturalny kolor lub w nieznacznym stopniu zmienić ich tonacje stosując naturalne barwy.
Dla osób które lubią podkreślać swoje usta a nie do końca wiedza jak to zrobić mam kilka praktycznych rad:

1.      PUDER – przed wykonaniem makijażu należy bardzo delikatnie przypudrować usta. Dzięki temu makijaż będzie się dłużej utrzymywał. Nie wolno jednak przesadzić z ilością pudru, gdyż może się on później nieestetycznie zbijać.
2.      KREDKA DO UST– nie taki diabeł straszny jak go malują ;) Osobiście nie wyobrażam sobie porządnego  makijażu okazjonalnego bez pomalowanych kredka i szminka ust! Jednak dla osób, które nie maja zielonego pojęcia jak jej stosować może to być faktycznie problem. Zwłaszcza, że nieumiejętnie pomalowane usta potrafią doprawdy oszpecić nawet najpiękniejszą buzie. Tak więc zachęcam do przeczytania kilku wskazówek aby uniknąć makijażowej wpadki w przyszłości ;)
Po pierwsze dobór koloru kredki.
Opinie na ten temat często są podzielone. Wiele osób twierdzi ze przy bardzo delikatnym makijażu ust, kredka powinna być idealnie dopasowana do ich koloru. Zgodzę się z tym, tyle ze jak taka kredkę znaleźć? Jest to ciężki orzech do zgryzienia, wiec zgodzę się również z opinia, iż można w takim wypadku zdecydować się na kredkę o ton ciemniejsza od naszych ust. Nigdy jaśniejszą!
Jeżeli decydujemy się na szminkę w mocnych, zdecydowanych kolorach czerwieni, różu lub oranżu, należy dobrać kredkę kolorystycznie do odcienia szminki.
Jak wykonać kreskę? Najgorszym błędem jaki można wykonać przy makijażu ust (i niestety najczęściej popełnianym) jest karykaturalne pomalowanie ust czyli podkreślenie samego ich konturu.  Pamiętajmy ze usta malujemy wzdłuż naturalnej linii warg a następnie KONIECZNIE delikatnie rozcieramy kredkę do wewnątrz tonując w ten sposób przejście (zdjęcie poniżej zapożyczone ze strony wizaż)

kontur =>
roztarcie do wewnątrz =>

Dlaczego? Kredka jest trwalsza niż szminka. W momencie gdy szminka zacznie nam się ścierać lub „zjemy” ja, na ustach pozostanie sama kredka i karykaturalne kontury jak u klowna (choć czasem i on ma lepiej pomalowane usta) Bardzo drażni mnie ten nieestetyczny zwyczaj i dziwi mnie ogromnie ze nie przeszkadza on również jego właścicielkom. A wystarczy poświęcić kilka sekund więcej na tonowanie przejścia aby ten przykry incydent nigdy nas nie spotkał ;)
Następnie wypełniamy usta szminka. Najlepiej nałożyć ja pędzelkiem gdyż ładniej i dokładniej wypełnia nasze usta i szczerze mówiąc dużo łatwiej i precyzyjniej będziemy mogły wykonać makijaż. Unikniemy również wyjeżdżania poza wyznaczone kredka kontury. Używanie pędzelka jest tylko i wyłącznie kwestia przełamania się i przyzwyczajenia. A jak już się przyzwyczaicie to nie będziecie sobie wyobrażały bez niego aplikacji szminki ;) Jak taki pędzelek wygląda? 





3.      CZERWIEŃ  - Czerwony kolor na ustach to klasyka i elegancja sama w sobie. Jak każdy inny kolor, który jest mocny, wyraźny i głęboki, wymaga odpowiedniego przygotowania twarzy. Na pewno wiele z Was zastanawiało się gdzie tkwi sekret idealnie nałożonej czerwonej szminki? Odpowiedz jest już znana od dawna jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, ze idealne nałożenie czerwieni zależy przede wszystkim od idealnie wykonanego makijażu twarzy, ujednolicenia koloru oraz zakryciu wszelkich niedoskonałości, zwłaszcza czerwonych krostek i pękniętych naczynek! Jak się okazuje w praktyce sprawa nie jest tak oczywista jakby się wydawało. Mając na sobie czerwona szminkę musimy przez cały dzień dbać o to by twarz była dobrze przypudrowana. Osobiście uważam, ze niezastąpione jest w tym wypadku używanie matującego pudru, najlepiej sypkiego, transparentnego lub o ton jaśniejszego. Jeżeli nasza cera będzie miała odcień czerwony, naczynka nie będą dobrze zakryte a czerwone krostki na twarzy będą widoczne, czerwona szminka spotęguje ten efekt i jeszcze bardziej podkreśli nasze niedoskonałości!
Jak w takim wypadku zastosować kredkę? Do czerwonych ust najlepiej pasuje kredka w kolorze dobranym do koloru szminki. I tutaj również obowiązuje zasada tonowania przejścia! A wręcz jest niezastąpiona gdyż w tym wypadku użyta kredka jest ciemniejsza od naszego naturalnego koloru ust i ma mocniejszy kolor. Jeżeli „stracimy” szminkę, strach się bać co zostanie na ustach… Kolejność następuje jak w przypadku makijażu naturalnego: puder, kredka, tonujemy przejście, na kredkę nakładamy pędzelkiem szminkę. Liczy się precyzja i dokładność, gdyż przy zdecydowanych kolorach mocniej rzucają się w oczy wszelkie nierówności i niedociągnięcia.
   

4.      JAK POWIĘKSZYĆ USTA? Wiele z Was zastanawia się co zrobić aby ich usta wyglądały na większe i bardziej wydatne. Jest kilka makijażowych tricków które pozwolą wam optycznie nieco powiekszyć usta:

·         Warto co jakis czas wykonywać peeling ust aby pobudzić krążenie i w naturalny sposób uwydatnić je. Do tego celu stosować możemy chociażby najzwyklejszy cukier. Moczymy delikatnie wargi lub nakładamy na nie odrobinę miodu, następnie cukier i wykonujemy palcem delikatne masujące ruchy okrężne. Po zbyciu peelingu nakładamy balsam odżywczy na usta. Nie dość ze usta będą wyglądały na bardziej nabrzmiałe to jeszcze usuniemy z nich zbędny martwy naskórek i nie będziemy mieć problemu z nieestetycznymi suchymi skorkami.
·         Na rynku istnieje wiele szminek, których producenci zapewniają nas, ze po ich użyciu nasze usta staną się większe i bardziej wydatne. Sekret leży w składzie tych produktów. Zazwyczaj zawierają one składniki pobudzające nasze krążenie, lekko szczypiące, czasami delikatnie piekące. Chodzi o pobudzenie krążenia i efekt nabrzmiałych ust.
·         Kolor: nie od dziś wiadomo ze ciemny wyszczupla a jasny pogrubia. To samo tyczy się makijażu. Ciemne kolory kryją lub pomniejszają, jasne uwydatniają i podkreślają. Idąc tym tropem, osoby, które chcą aby ich usta wyglądały na nieco większe powinny używać jasnych odcieni szminek i błyszczyków.
·         Błyszczyk – poprzez swoje właściwości rozświetlające sprawia ze usta wyglądają na bardziej wydatne, mokre, niekiedy zawierają drobinki odbijające światło. Błyszczyk możemy stosować jako samodzielny kosmetyk lub nakładać go na szminkę. W tym drugim wypadku świetnie sprawdza się nakładanie go na środku dolnej i górnej wargi. Stworzy to efekt trójwymiarowości ust i wizualnie będą wydawały się większe.
·         GÓRNA WARGA - Jednym ze sposobów optycznego powiększenia ust jest również podkreślenie jasna kredka linii kupidyna czyli linii w kształcie litery ”M” która tworzy się na naszej górnej wardze. Linie malujemy dokładnie nad naturalna linia ust i delikatnie rozcieramy aby wydawała się jak najbardziej naturalna.
·         DOLNA WARGA – naturalnym efektem u kobiet z dużymi i wydatnymi ustami jest delikatny cień pod dolna warga. Optyczne „oszustwo” makijażystow opiera się na domalowaniu tego cienia za pomocą np. miękkiej brązowej kredki do oczu i roztarciu jej tak aby wyglądała jak najbardziej naturalnie.
·         Ostatnim sposobem i chyba najbardziej znanym jest po prostu narysowanie sobie wymarzonych ust a mianowicie przeciągniecie konturówką do ust delikatnie ponad naturalnymi liniami obwódki ust. W tym wypadku jednak łatwo przesadzić a wtedy efekt będzie nienaturalny.
   


5.      JAK DOBRAĆ KOLOR?
Na rynku kosmetycznym obecnie jest ta wiele kolorów, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Osoby o typie urody „zima” rewelacyjnie wyglądają w zdecydowanych kolorach takich jak czerwień, fuksja, mocny koral. Osoby o jasnej karnacji, blond włosach i jasnych oczach świetnie prezentują się w pastelowych, delikatnych kolorach. Brunetki z ciemna karnacja mogą sobie pozwolić na ciemniejsze odcienie szminek. Naturalne beżowo-różowe pomadki i te zbliżone kolorem do naturalnego koloru ust będą się prezentowały świetnie na każdej kobiecie, jednak efekt nie będzie tak spektakularny jak w przypadku zdecydowanych kolorów. Generalnie paletę barw dobrana do typu urody podzieliłabym na odcienie ciepłe i zimne i w zależności od indywidualnych cech dobierałabym kolor szminki. Europejki często maja mieszane typy urody. Farbując włosy i opalając się na słońcu zmienia się nasz wygląd i to również należy uwzględnić w doborze szminki. Szminka musi również pasować do całości naszego stroju i podkreślać nasza osobowość. Nie napisze tutaj jaki kolor pasuje tutaj do blondynki czy brunetki gdyż każda osoba jest inna i kolor pomadki należy zawsze dobierać indywidualnie ;) Tym bardziej, że każda z nas ma nieco inny naturalny kolor ust, inne pH (to tyczy się szminek utleniających się) oraz różą pigmentację warg. U jednej z was szminka będzie miała bardzo ostry i wyraźny kolor a u drugiej może być ledwo widoczna.
Testowanie szminki radze wykonywać zawsze na ustach. Są rożne opinie na ten temat, opuszki palca itd. Ja niestety ich Wam nie przedstawię, gdyż jestem absolutnie pewna, że najlepiej testować szminkę na ustach! 

6.      TRWAŁOŚĆ – Kolejnym aspektem, który warto poruszyć jest kwestia trwałości szminki. Producenci prześcigają się w reklamowaniu coraz to dłuższego czasu żywotności szminki na naszych ustach. Co utrzymuje się dłużej – szminka czy błyszczyk. Oczywiście szminka. Błyszczyk ma bardziej płynna konsystencję i łatwiej się ściera. Tak więc sprawa ze szminkami wygląda podobnie – te o bardziej skoncentrowanej konsystencji będą się utrzymywały dłużej. Alternatywą dla zwykłej szminki są rewelacyjne szminki utleniające się, której sama również jestem szczęśliwą posiadaczką i gorąco je polecam. Te z kolei są bardzo dobrze nawilżające, wyglądają jak lekko koloryzujący balsam ochronny a na ustach … utleniają się zgodnie z indywidualnym pH i nabierają mocniejszego koloru. Co więcej można je trzeć, jeść, pić a one dalej są! Jak to mawiają niektóre moje klientki „czary!” :D Osobiście polecam utleniającą się szminkę Rendes Vous z Vipery (mój ulubiony kolor 74) (zdjęcie poniżej tekstu)
  Jeśli mamy do czynienia już z konkretną szminka, niezależnie od jej składu i właściwości, możemy przedłużyć jej trwałość stosując tricki makijażystów. Pierwszym z nich jest zastosowanie wspomnianego wcześniej pudru sypkiego na usta. Tak przygotowany podkład pozwoli nam nie tylko na przedłużenie trwałości szminki ale również na uzyskanie bardziej wyrazistego koloru pomadki. Kolejny trickiem jest zastosowanie kredki do ust o której tez już wcześniej wspomniałam. Dzięki niej usta będą miały perfekcyjny kształt, pomadka nie będzie migrować na twarz i z racji lepszej trwałości kredki przedłuży ona również trwałość pomadki. Następnym trickiem makijażowym jest (po uprzednim wykonaniu całego makijażu ust) odciśnięcie pomadki na chusteczce. „Całujemy” ją delikatnie aby zdjąć jej nadmiar, następnie pudrujemy delikatnie sypkim pudrem  i nanosimy kolejną warstwę szminki. Tak utrwalona będzie się trzymała bardzo długo – spróbujcie sami! Obecnie na rynku istnieją różne fixery przedłużające trwałość szminki.
Warto pamiętać również o pielęgnacji ust gdyż na zadbanych, nawilżonych ustach szminka utrzymuje się znacznie dłużej.


7.      PIELĘGNACJA – Ładne usta to przede wszystkim zadbane usta. Naszym codziennym zwyczajem powinno być używanie balsamów do ust, szczególnie podczas zimy i lata. Przy wyborze pomadki ochronnej zwracajmy uwagę nie tylko na zapach produktu ale przede wszystkim na skład i obecność filtrów UV. Żadna szminka nie będzie wyglądać dobrze na spierzchniętych ustach od których odstają nieestetyczne suche skorki. Minimum dwa razy w tygodniu powinno się wykonać peeling ust o którym wspomniałam już wcześniej lub delikatnie masować je szczoteczka. Zabieg ten nie zajmuje dużo czasu a przy regularnym stosowaniu może dać wspaniale efekty ;) Jeśli ie potrzebujemy tak częstych peelingow niech nasza zasada w częstotliwości stosowania peelingu będzie cel „moje usta nigdy nie będą spierzchnięte!” ;) Nawilżamy, odżywiamy i ujędrniamy! Dla ambitnych polecam również gimnastykę ust czyli wymawianie głośno samogłosek A-E –O –U – I –Y wraz z przesadnym ułożeniem ust, robienie „dziubka” raz z prawej raz z lewej strony, dmuchanie w niewidzialny dmuchawiec, przygryzanie warg itp. ;)

Oto kilka moich rad. Mam nadzieję, że przydadzą się Wam one przy makijażu ust. Pamiętajcie, że ładnie pomalowane usta mogą być też świetnym wabikiem na mężczyzn. W końcu oni nie mogą sobie pozwolić na takie kolorowe szaleństwa. Więc drogie kobietki, szalejmy! ;)

ZAPRASZAM na mój profil na facebooku => https://www.facebook.com/pages/Anaflower-Make-up/360621207391835




sobota, 4 maja 2013

Bańki chińskie - masaż antycellulitowy

Spośród wielu patentów na to JAK POZBYĆ SIĘ CELLULITU? jest jeden, który mnie szczególnie zaskoczył - MASAŻ BAŃKĄ CHIŃSKĄ.

Co to jest bańka chińska?

Do czego służy poza masażem antycellulitowym?
Jak wykonać taki masaż i jakie są jego efekty?


Ja zakupiłam swoje w aptece. Cena 25.50zł. W opakowaniu 4 różne bańki chińskie (akupunkturowe):

Do masażu antycellulitowego używam trzeciej co do wielkości bańki. Jest dla mnie najbardziej poręczna i najlepiej się przysysa :)

Mniejsze mogą być:
- nieporęczne
- masują zbyt małą powierzchnię
- nie nadają się do takiego masażu, gdyż mogą tworzyć małe siniaczki!

Największa nadaje się jak najbardziej ale jak dla mnie
- jest mniej poręczna
- trudniej się ją wciska zwłaszcza posiadając długie paznokcie
- szybciej się odkleja od ciała



W takim wypadku po co nam pozostałe bańki? 
Otóż nie są to bańki tylko do masażu! Są to bańki akupunkturowe i takie jest ich główne przeznaczenie.
Więcej informacji na ulotce poniżej...


























Jak wykonać masaż  bańką chińską?

1. Wybieramy sobie jedną bańkę, która będzie odpowiadała nam wielkością. Ma być poręczna i dobrze masować ciałko. Za mała może tworzyć siniaczki, za duża może się szybko odsysać i może nas to denerwować. Ja wybieram trzecią co do wielkości  :)
2. Smarujemy ciało olejkiem (ja smaruję olejkiem do masażu lub olejkiem ujędrniającym)
3. Naciskamy bańkę w środkowej części "brzuszka" i dociskamy do ciała. Puszczamy "brzuszek" i bańka powinna się przyssać.
- jeśli zrobimy to za słabo nie przyssa się lub po pierwszym ruchu się odklei
- jeśli zrobimy to za mocno będzie nas bolało i może porobić siniaki 
wprawa przychodzi z czasem ;)

4. Następnie wykonujemy masaż:
NÓŻKI:
- ruchy pionowe od kolan w górę
- ruchy koliste od kolan w górę
- ruchy poziome (może boleć, nie polecam na pierwszy raz)
PUPA:
- ruchy koliste
- ruchy pionowe z dołu do góry
BRZUCH:
- ruchy koliste zgodnie z ruchem wskazówek zegara
5. Aby odessać mocno przyssaną bańkę należy podważyć bańkę paznokciem zaraz przy skórze i wpuścić do niej powietrze :)

Tak naprawdę można wykonywać masaż w każdy możliwy sposób tyle, że tak podobno są lepsze efekty. Ja    wykonuję masaż 10min na każdą nogę + pośladek, 5 min brzuch. Razem 25min. Mniej więcej co trzy dni. Zazwyczaj gdy oglądam wieczorem, po kąpieli, jakiś serial. Łączę przyjemne z pożytecznym :)
 A czy masaż jest przyjemny? Oczywiście, że jest ale nie od razu. Na początku, gdy nie mamy jeszcze wyczutej bańki, tłuszczyk jest mocno zbity, masaż może boleć! Lepiej wtedy wykonywać go delikatnie. Robienie sobie na siłę krzywdy i siniaków tylko nas zniechęci do ponownej próby. Lepiej robić go za lekko niż przesadzić. Z czasem skóra się przyzwyczai a my nabierzemy wprawy i będzie można bez obaw mocniej zasysać ;)


Tutaj zamieszczam filmik orientacyjnie opisujący każdy z powyższych kroków. Kręciłam go jedną ręką a drugą pokazywałam więc jest on słabyyy :D ale chodzi tylko o to by mniej więcej pokazać:
- jak nie przysysać bańki bo odskoczy
- jak powinno się to zrobić
- jak ją odczepić :)

Jakie są efekty?

Efekty widać już po pierwszym masażu:
- wyrażnie poprawia jakość skóry
- ujędrnia
- ułatwia wchłanianie i penetrację preparatów wyszczuplających w głąb skóry
- zwiększa ukrwienie tkanek
- relaksuje i uspokaja
Przy dłuższym stosowaniu:
-pomaga pozbyć się toksyn
- przyspiesza przemianę materii
- redukuje tkankę tłuszczową
- zmniejsza obwód ciała
- zmniejsza lub całkowicie likwiduje cellulit

UWAGA!
Zabiegowi nie powinny poddawać się kobiety w ciąży, w okresie menstruacji oraz osoby mające żylaki!!!

Mam skórę bardzo wrażliwą i ze skłonnością do pękających naczynek. Mimo to jednak serwuję sobie masaże bańką chińską i nie zauważyłam pogorszenia jej stanu a nawet powiem więcej - jestem zaskoczona jak świetnie ujędrniła się moja skóra i jak wspaniałym uzupełnieniem ćwiczeń jest taki właśnie masaż!

Na koniec ostatnie pytanie:
Masować się sama czy lepiej by zrobił to ktoś inny?
Zdania na ten temat są podzielone. Wiele osób twierdzi, że prawidłowy masaż potrafi wykonać tylko osoba specjalnie do tego przeszkolona. To, że zobaczymy filmik instruktażowy na youtube nie znaczy, że będziemy potrafili wykonać taki masaż. Po części się z tym zgodzę, gdyż na początku wyczucie bańki może być trochę trudne, ale stosując je delikatnie nie powinniśmy sobie zrobić większej krzywdy. Poza tym kto wyczuje nasze ciało tak dobrze jak nie my sami? Tak więc ja jestem zwolenniczką wykonywania  takiego masażu w domowym zaciszu, na spokojnie, bez stresu, delikatnie, no i przede wszystkim duuużo dużo taniej niż w salonie, gdyż zestaw baniek kosztuje ok.20-30zł a może służyć nam na wiele serii zabiegów, a nawet latami...

Zapraszam na mój profil na facebooku - Anaflower - https://www.facebook.com/pages/Anaflower/360621207391835?fref=ts

niedziela, 28 kwietnia 2013

Alterra - krem brązujący

Alterra - krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy


 Producent prezentuje ten kosmetyk w następujący sposób:



MOJA RECENZJA:

  • Po pierwsze to NIE jest krem brązujący jak zapewnia producent, jest to krem TONUJĄCY. Po wyciśnięciu z tubki wygląda jak podkład. Troszkę się przestraszyłam, bo kupiłam go w zimie, gdy byłam blada. Na szczęście zaraz po rozsmarowaniu na buzi kolor wtopił się w moją skórę dające efekt delikatnie muśniętej słońcem cery - tyle, bez sztucznie pomarańczowej buzi, bez efektu solarium. I dzięki Bogu! :) W żadnym wypadku krem ten nie zabarwi waszej buzi! Daje bardzo subtelny efekt. Przy mojej cerze naczynkowej bardzo mi się spodobał, bo wizualnie nieco ukrył moje rumieńce i naczynka. Nie jest to jednak krem kryjący. Nie zakryje Wam do końca ani naczynek, ani wyprysków, ani blizn itp trzeba użyć podkładu. Zastąpić go może jedynie osobom o idealnej cerze lub dla tych osób, które cenią sobie naturalność i nie używają podkładów a chciałyby poczuć delikatny dotyk słońca na swojej twarzy ...


Producent twierdzi, że nadaje się do cery mieszanej i normalnej - zgadzam się. Dodałabym jeszcze do tego cerę tłustą, gdyż jak dla mnie matuje rewelacyjnie! Absolutnie nie poleciłabym go osobom z cerą suchą... spójrzcie na skład kremu... alkohol tak wysoko??? 


Reszta składników bardzo mi odpowiada, dużo 'zielonych', oleje - dla mojej wrażliwej skóry jest świetny, nie uczula, nie podrażnia, mimo wspomnianego wcześniej alkoholu co jest dla mnie prawdziwą zagadką, bo na takie rzeczy to ja reaguję natychmiastowym rumieńcem :P

ZAPACH:
  czy brzoskwiniowy to nie wiem ale całkiem przyjemny :) 

  • SPOSÓB NAKŁADANIA: wygodny, estetyczny, z tubki wychodzi tyle ile potrzebuję :) niestety trzeba nakładać go szybko, rozmasowywać bardzo dokładnie, uważać by nie przesadzić z ilością, bo baaardzo szybko się wchłania i matuje. Za pierwszym razem porobił mi na twarzy smugi :/ ojjj nie lubię tego. Ale się nie poddałam i spróbowałam raz jeszcze, z większą delikatnością a już po kilku razach doszłam do wprawy i teraz nakładam go automatycznie - naprawdę warto bo efekty na buzi są rewelacyjne ;)
  • EFEKTY: wyrównuje koloryt,świetnie matuje, idealny krem na dzień, nie roluje się, idealny pod makijaż, sprawia, że podkład ładniej się wtapia kolorystyczne, równo kryje, nie oddziela się, sprawia wrażenie muśniętej słońcem cery, naturalnie! Dziś użyłam go po kilku dniach przerwy i mój facet stwierdził, że jakoś tak dzisiaj ładnie sobie podkład nałożyłam :) i powiem Wam w sekrecie, że zawsze kiedy go używałam pod makijaż, to bardzo często od moich znajomych (a co lepsze kilka razy nawet od nieznajomych!) słyszałam komplementy na temat mojej wyjątkowo promiennej i świeżej cery. To chyba mówi samo za siebie :)
  • Zdecydowanie bardziej nadaje się na LATO. W zimie używałam go sporadycznie z racji tego alkoholu :/ potrzebowałam innych kremów, raczej półtłustych do cery naczynkowej. Ale teraz przyszła wiosna więc czas odświeżyć kosmetyczkę!
  • UWAGA!
    W ROSSMANNIE jest teraz promocja na ten krem - zachęcam do testowania.

Chętnie poznam opinie innych na temat tego kremu :) A może ktoś z Was próbował jakiś inny krem tonujący wart polecenia?


Zapraszam na mój profil na facebooku - Anaflower - https://www.facebook.com/pages/Anaflower/360621207391835?fref=ts

niedziela, 31 marca 2013

Paznokcie - sposób na piękne paznokcie :)

W tym poście opiszę jak udało mi się zadbać o piękne, długie paznokcie :) Walka nie była łatwa gdyż przetestowałam wiele kosmetyków i NIC nie pomagało :( W końcu znalazłam sposób...


Tak moje paznokcie wyglądają obecnie i pierwszy raz jestem z nich DUMNA!
Moje paznokcie zawsze były słabe, cieniutkie i łamliwe. Używałam poprzednio różnych odżywek czy to w formie lakieru czy oliwki, płynu, ale nie widziałam żadnych zmian :(  O odżywce Eveline 8w1 słyszałam wielokrotnie od koleżanek ale nie sądziłam, że może mi coś pomóc. Genów nie zmienię. A jednak! Kupiłam i nie żałuję! 
(ok. 9zł na promocji w Rossmanie)


OPIS PRODUCENTA:

Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail (tytan i diament) wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami.
Uwaga: Zawiera 2% formaldehydu. Przed użyciem należy zabezpieczyć skórki oliwką lub kremem, a przed rozpoczęciem kuracji wykonać próbę uczuleniową.
SKŁAD:

Skład: Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nirtocellulose, Phthalic Anhydride / Trimellitic Anhydride / Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Aqua, Fomaldehyde (2%), Acetyl Triethyl Citrate, Stearalkonium Hectorite, Adipic Acid / Fumaric Acid / Phthalic Acid/ Tricyclodecane Dimethanol Copolymer, CI77891, N-Butyl Alcohol, Citric Acid, Diamond Powder.

 przed ...
 ... PO!  



Oto jak moje paznokcie wyglądały przed kuracją ... (nie znalazłam lepszego :P)
Wtedy wydawało mi się, że nie są takie najgorsze, ale dziś patrząc na swoje piękne paznokcie, nigdy więcej nie chciałabym mieć już takich kikutków :)

WAŻNE !!!
JAK STOSOWAŁAM ODŻYWKĘ 8w1 ???

Według zaleceń producenta! Codziennie lub co drugi dzień. Z racji tego, że jestem chyba uzależniona od kolorowych lakierów nie potrafiłam ich odstawić ale jak się okazało wcale nie były one przeszkodą dla działania odżywki:
Dzień 1: warstwa odżywki, druga warstwa odżywki, kolorowy lakier
Dzień 2: warstwa odżywki (tak! na kolorowy lakier ;) nie zmieniło zbytnio koloru ale aby czuć się pewniej to...
Dzień 3: kolorowy lakier, warstwa odżywki
Dzień 4: warstwa odzywki
Dzień 5: zmywamy wszystko i zaczynamy od nowa :)

Uwaga!!!
Jeśli którakolwiek z Was poczuje szczypanie, pieczenie itp może lepiej odstawić odżywkę?
Mogą to być reakcje alergiczne a przecież stosujemy ją po to by poprawić wygląd paznokci a nie pogorszyć! Jeśli o mnie chodzi nie pojawiły się u mnie żadne reakcje alergiczne ale na innych portalach i forach czytałam, że zdarzają się takie przypadki,  niestety :( Cóż każda z nas jest inna. Dla mnie ta odżywka to prawdziwa magia i jest to z ręką na sercu najlepszy preparat jaki stosowałam :)
Aha i producent zamieszcza na opakowaniu zewnętrznym (które większość z nas niestety od razu wyrzuca), że odżywkę stosujemy  4-6 tygodni a następnie robimy PRZERWĘ!!! 
Moja przerwa trwała około 2-3 tygodnie (w tym czasie stosowałam delikatniejszą w swym działaniu odżywkę wapniową z Vipery (ok.14zł) :
Po przerwie znów zainwestowałam i kupiłam kolejną buteleczkę odżywki...


JAKIE  ZAUWAŻYŁAM  EFEKTY?

+ stosowana codziennie (lub co drugi dzień) naprawdę poprawiła kondycję moich paznokci!
+ są teraz twarde i nie łamią się (z racji tego, że pracuję w sklepie od pudełek z towarem ZAWSZE łamał mi się choć jeden paznokieć, obecnie po wielu dostawach zero złamań, magia!)
+ zawsze rozdwajały się na końcach a teraz? Zmywam lakier i płytka jest jednolita!
+ ładnie się rozprowadza
+ nawet nieźle schnie
+ nie odpryskuje (albo nie widać bo ma delikatny kolor )
+ kolor też jest plusem zwłaszcza dla osób z tendencją do żółknięcia płytki jeśli używają go solo albo jako bazę
+ wielofunkcyjny (jako baza, jako lakier, jako top coat)
+ Można go stosować z innymi lakierami kolorowymi!!!  
+ u mnie faktycznie przyspiesza wzrost paznokcia, zawsze miałam z tym problem, teraz mam wrażenie, że piękne, długie, zadbane paznokcie są dla mnie w końcu opcją osiągalną 
+ Cena: niska jak na takie cudo (na promocji w Rossmanie ok.9zł)
+ dostępność: ja kupuję w Rossmanie

Zawsze zazdrościłam innym dziewczynom pięknych włosów i paznokci bo u mnie w rodzinie nikt nigdy nie miał ani jednego ani drugiego. Nad włosami wciąż pracuję, szukam, testuję. Na paznokcie mam już sposób. POLECAM!!!! :)

Jeśli ktoś chciałby śledzić mojego bloga przez facebooka 
serdecznie zapraszam na profil Anaflowerhttps://www.facebook.com/pages/Anaflower/360621207391835
Wystarczy kliknąć LUBIE TO!
 i będziecie na bieżąco informowani jeśli pojawi się nowy post na blogu :)
ZAPRASZAM! :)))


czwartek, 28 marca 2013

OLEJ ARGANOWY

Dziś parę słów o olejku arganowym - kosmetycznym ;) Istnieje również spożywczy, jest tańszy i prawdę mówiąc można go ewentualnie używać do pewnych zabiegów kosmetycznych, jednak efekty niestety nie będą takie same jak po olejku arganowym kosmetycznym. A poza tym jeśli ktoś chce smarować swoją twarz olejkami typowo spożywczymi (ze względów np finansowych) to zdecydowanie bardziej polecam inne oleje. A wracając do tematu...

OGÓLNIE O OLEJU ARGANOWYM

Olej arganowy – olej wytwarzany z owoców arganii żelaznej (zdj.)
Tradycyjna metoda wytwarzanie polega na zmieleniu w ręcznych żarnach ziaren owoców drzewa arganowego do oleistej pasty, z której ręcznie wyciska się olej. Ponieważ ziarna trudno otworzyć zbiera się je wyplute lub wydalone w odchodach przez kozy. Następnie oczyszcza się je, rozłupuje, suszy się, praży, dodaje wodę i dopiero mieli.

Olej arganowy otrzymywany jest z nasion drzewa arganowego (`Drzewo Życia`), występującego wyłącznie w południowo-zachodniej części Maroko. Drzewa arganowe rosną w ekologicznie czystym środowisku. Od 1998 roku obszar, na którym rosną, został wpisany na listę rezerwatów biosferycznych UNESCO.

Może niepotrzebnie zamieszczam tę informację, bo ja sama po jej przyswojeniu mam do tej pory wrażenie, czując 'cudowny zapach' olejku arganowego, że smaruję się kozią kupą... :/ ale czego się nie robi dla piękna :))) Faktycznie zapach nie zachęca do ponownego użycia. Ja po pierwszej aplikacji (na twarz) miałam przez chwilę bardzo niemiłe odczucie... poduszkę popsikałam mgiełką zapachową, siebie perfumami i jakoś dałam radę. Na szczęście smrodek szybko się ulatnia a po paru aplikacjach można się do niego przyzwyczaić. Zwłaszcza gdy widać pierwsze efekty, które wybaczają wszystko :)

Rozróżniamy dwa rodzaje oleju arganowego:
- spożywczy
- kosmetyczny

Jak je rozróżnić?
+ tóż olej arganowy spożywczy jest ciemniejszy a kosmetyczny jaśniejszy. Tak tak wiem, dla osoby która nigdy nie miała z nim styczności ta różnica to tak naprawdę żadna różnica. Tym bardziej, że zazwyczaj oleje są (bo powinny być!) sprzedawane w ciemnych butelkach (aby chronić przed światłem itd).
+ kosmetyczny ma charakterystyczny zapach (czyt. śmierdzi)
+ nasiona z których robi się olej arganowy spożywczy są uprzednio prażone, kosmetyczny NIE. Tak na marginesie olej (kosmetyczny) nie lubi wysokiej temperatury i po zakupie należy zwracać uwagę na to aby nie trzymać go w pobliżu źródeł ciepła np. kaloryfera lub też na naświetlonych powierzchniach.


przykładowy olej arganowy SPOŻYWCZY

przykładowy olej arganowy KOSMETYCZNY

Ja osobiście używam tego z firmy L'Orient i jestem z niego zadowolona. No może gdyby był nieco tańszy... za buteleczkę 100ml zapłaciłam ... (zaciska zęby) coś ponad 70zł ... niestety ta impreza nie jest tania, ale warto! Kupiłam go w Mydlarni u św.Franciszka ale z tego co wiem można poszukać go też w Internecie ;)

Olej arganowy pochodzi z Maroka, dlatego też przy zakupie warto zwrócić uwagę na to czy faktycznie tam jest produkowany!
Skład: zawiera 44,8% kwasu olejowego, 35,7% kwasu linolowego, 5,1% kwasu stearynowego, 12,6% kwasu palmitynowego, bogaty w witaminę E.
Należy do kategorii - olej półschnący
Zastosowaniei działanie: przeznaczony dla skóry wrażliwej, dojrzałej, alergicznej, trądzikowej i suchej, stosowany także przy chorobach skórnych. Olej ten wykazuje właściwości antyseptyczne, ochronne, ujędrniające i wygładzające. (szerzej o tym napiszę za chwilkę ;))

ZASTOSOWANIE i WŁAŚCIWOŚCI

Ojjj tu ma pole do popisu ... dla mnie niepojęte jak jeden kosmetyk może być tak samo wspaniały dla różnych rodzajów cery... jakaś magia ale faktycznie tak jest. Tłusta? Sucha? Mieszana? Wrażliwa? Naczynkowa? Uciążliwa strefa T? Pryszcze? Zaskórniki? Atopki? Inne przykrości? - JEST DLA CIEBIE!

1) !!! Olej arganowy zasłynął tak naprawdę chyba głównie ze swoich właściwości PRZECIWZMARSZCZKOWYCH (nawilża i ujędrnia skórę, działa rewitalizująco, przeciwdziała procesom starzenia się skóry, poprawia jej elastyczność i jędrność, wspomaga odnowę komórek. Chroni naskórek przed wysychaniem, wygładza, uspokaja podrażnioną skórę, działa przeciwzapalnie, łagodzi objawy trądziku, alergii) Jeśli o mnie chodzi mam 25lat, więc postanowiłam zainwestować gdyż jak to mówią: "lepiej przecwdziałać niż leczyć". Tak więc jest to idealny czas by sprzeciwić się zmarszczkom zanim złapią mnie w swoją sieć :)
Jakie są moje odczucia po stosowaniu?
Nie zauważyłam mega wielkiej rewolucji jeśli chodzi o spłycenie istniejących już zmarszczek (duuużo mimicznych zwłaszcza od śmiania się) faktycznie są jakby może delikatnie mniej widoczne ale myślę, że to przez to, że ogólnie moja twarz stała się zaskakująco gładziutka. Już po pierwszym użyciu widać efekty. Ja mogę tylko podpowiedzieć jak ja go używam, ale każda z nas jest inna i każda powinna dobrać sobie najkorzystniejszy sposób dawkowania olejku. Jest to bardzo ważne bo jeśli przesadzimy z nim nagle może nas zapychać (to w końcu olej) Ja stosuję go raz/ dwa razy w tygodniu jako krem na noc. Sam! daję tak ze 3 krople na rękę i wio! cała buzia i szyja. Nie ma potrzeby dawać więcej, doskonale się rozprowadza i uwierzcie mi dociera tam gdzie trzeba nawet lekko maźnięty. lepiej za mało niż za dużo moim zdaniem. W pozostałe dni stosuję go razem z kremem na noc! ( przeznaczyłam do tego krem na noc do cery naczynkowej, do całego kremu dodałam jakieś 7 kropel olejku arganowego, zmieszałam i mam nowy ulepszony krem na noc) Stosuję go tak gdyż przy codziennej aplikacji 100% bez zmieszania moja cera mimo, że idealnie nawilżona i wygładzona, sprawiała wrażenie jakby nieco opuchniętej? zwłaszcza pod oczami. Przy takim dawkowaniu jakie opracowałam teraz olej jest idealny zarówno na twarz jak i pod oczy. Zauważyłam też zmniejszenie rumienia! Do tego znikają już powoli moje atopki (suche plamy na twarzy) i ogólnie wyrównał się koloryt mojej cery mimo, że mam duże skłonności do przebarwień. Kilka osób zauważyło że mam bardziej promienną twarz, wypoczetą, zdrową, odnowioną :) Cudowny! Polecam!

2) WŁOSY
Na tym polu po raz pierwszy słowo 'argan' nabrało dla mnie nowego, inspirującego znaczenia. Dotychczas traktowałam go jako jeden z wielu składników. Od pewnej wizyty u fryzjera zmieniłam zdanie. Kuracja arganowa (którą bardzo polecam) na moje włosy, które są zawsze szokiem dla fryzjerów, (że dorosła osoba może mieć tak cieniutkie włosy jak dziecko) no ale cóż... geny! :/ próbowałam wszystkiego. To 'wszystko' nie pomagało a wręcz obciążało. Ewentualność stanowiło serum na końcówki albo raz na jakiś czas maska WAX. Zero odżywek. No i tutaj pozytywne zaskoczenie - świeżość, bez obciążenia, fryzura lepiej się układa i ten błysk... pierwszy raz coś takiego na moich włosach :) byłam wniebowzięta. Co prawda sam olej arganowy takich cudów nie robi na codzień ale wieczorem wcieram go w końcówki i kładę się spać. Póki co...8? 9? miesięcy od pou fryzjera a końcówki się nie rozdwajają dalej. A miałam z tym straszny problem! Suszarka, prostownica, robiły swoje... Dziś nawet prostownicy za często nie używam bo tak ładnie mi wygładza włoski, że nie potrzebuję tego na codzień :)
Stosuję też raz w tygodniu do olejowania całych włosów w połączeniu z olejem kokosowym. Sposób? Przed myciem włosów daję łyżeczkę olejku na dłoie i rozprowadzam na całe włosy. TAK! Jest to możliwe, nie trzeba wylewać pół buteleczki ;) zawijam ręcznikiem i uwaga trzymam w cieple tzn, ja znalazłam swój indywidualny sposób 'ocieplania' mianowicie siadam na podłodze, maluję paznokcie lub włączam laptopa a na krześle zaraz za mną ustawiam farelkę która przez ok 10 min grzeje mnie od tyłu :P bardzo przyjemne uczucie zwłaszcza w okolicy karku. 10 min daję jej odpocząć i za chwilkę znowu. Tak ok 40 min, zmywam szamponem 2 razy i UWAGA! daję odżywkę lub maskę. Tłuszcz rozpuszcza tłuszcz tak? Wiec po takim zabiegu nasze włosy są pieknie oczyszczone ale należy je koniecznie odżywić dodatkowo. Ostatnie zmywanie zimną wodą aby zamknąć łuski włosa ;) Rewelka! Mniej wypadają, są bardziej błyszczące, mozniejsze i jest ich jakby więcej :)




3) CIAŁO 
Oczywiście można stosować go solo na ciało ale komu nie szkoda na to tak drogiego olejku ręka do góry! :) Ja oczywiście musiałam wypróbować jego działanie na moim ciele ale zrobiłam to sprytnie i poprostu dodałam kilkanaście kropelek do balsamu i zamieszałam :) Takim właśnie sposobem zużyłam najbardziej beznadziejne mleczka i balsamy, które nie robiły na mojej skórze nic albo i gorzej. W połączeniu z olejem zmieniły się w ujędrniające, nawilżające i wygładzające kosmetyki. Polecam!
Nie wiem jak działa na rozstępy...? Nie stosowałam go też do masażu a można. Tylko co to za przyjemność być masowanym takim smrodkiem :P Nie wiem też jak działa na blizny ale podobno rozjaśnia.
Generalnie działa na skórę bardzo kojąco, łągodzi też podrażnienia.

4) demakijaż - byłoby mi go szkoda...
5) paznokcie - wolę do tych celów tańszy olejek rycynowy...
6) może być też stosowany do pielęgnacji skóry niemowląt, na odparzenia


UWAGA! Przy zakupie warto zwrócić uwagę na:
- kraj pochodzenia: MAROKO
- wszystkie moje ochy i achy dotyczą 100% w składzie olejku arganowego kosmetycznego, zwróccie na to też uwagę bo jest wiele kosmetyków które są zareklamowane jako olej arganowy a tak naprawdę olej arganowy stanowi tylko jeden ze składników jakiegoś olejku lub kosmetyku!
(100% naturel)
- olej taki posiada odpowiednie certyfikaty jakości np. ECO CERT (zdj)


Jeśli ktoś chciałby śledzić mojego bloga przez facebooka 
serdecznie zapraszam na profil Anaflowerhttps://www.facebook.com/pages/Anaflower/360621207391835
Wystarczy kliknąć LUBIE TO!

 i będziecie na bieżąco informowani jeśli pojawi się nowy post na blogu :)

ZAPRASZAM! :)))